-Hej. Nowa?-przywitała się.
-Emm. Tak, hej.-odpowiedziała nieśmiało Nadzieja.
-Jestem Tamara. A ty to pewnie Nadzieja?-mówiła towarzyska dziewczyna.
-T-Tak.-odpowiedziała zdesperowana Nadzieja.
-Wiesz. Na matmie siedzimy zawsze jak nam się podoba. Siądziesz ze mną?-spytała miło Tamara
-...Okej-odpowiedziała pewniej. Po chwili Tamara poszła z nią na szkołę. Oprowadziła poznały się.-Nadzieja nie powiedziała jej o mocach...- Kiedy zadzwonił dzwonek dziewczyły ruszyły do drzwi od sali. Usiadały na wolne miejsca i nudziły się. Dlaczego? Nauczyciel nic nie robił... gadał całą lekcję gadał o tym samym. Następną lekcją był język polski.
Tamara siedzieć miała z nijakim Kubą. Kuba był brązowo okim i włosym chłopcem. Jednak był on chamski - typowy podrywacz. Nadzieja usiąść z dziś nieobecnym tzw. Maksem. Miłym i czułym brunetem. Na dzisiejszej lekcji Nadzieja siedziała sama co jej nie wadziło bo tak naprawdę nie wiedziała kim jest Maks. Mniejsza. Dzień zleciał leniwie. Lekcje szybko przeminęły ale najważniejsze było to, że ona i Tamara zaprzyjaźniły się. Nadzieja była bardzo szczęśliwa, że w końcu zsykała koleżankę. Po szkole Tamara obiecała odprowadzić Nadzieję pod dom. Zajęło im to 40 minut ale opłacało się, ponieważ dziewczyny dowiedziały się, że mieszkają naprzeciw siebie. Dosłownie. Nadzieja pod 4 a Tamara pod 3! Dzieliły je 3 metry, a przez balkony można było wręcz przejść. Tamara okazała się niezwykłą przyjaciółką. Nadzieja bardzo cieszyła się, że ma taką koleżankę jak ona. Ale zawsze musiało być coś wspak. Wieczorem w piątek na sobotę umówiona z Tamarą do galerii tak była podniecona, że bardzo szybko jej pokój stanął w płomieniach... Najpierw bardzo ucieszyła się trzymając książkę, która zagrzała się gdy ją odłożyła zaczęła się palić i w 2 sekundy cały pokój ogarnął upał. Nie spowodował żadnych zniszczeń prócz książki. Nadzieja ze strachu upadła i krzyknęła. Do pokoju wbiegła Marta. Szybko ogień przysłoniła kocami lężącymi obok niej na łóżku Nadziei, a ją samą zabrała na kanapę w salonie. Przeszły przez długi korytarz na którego dwóch ścianach na przeciwko była toaleta i łazienka. Marta i jej córka przeszły obok jednego światła przy drzwiach łazienki i skręciły w lewo do salonu. Posadziła Nadzieję na dużą, luksusową kanapę i szybko pobiegła otworzyć okno w jej różowym pokoju.
-Jak to się stało?-spytała Marta siedząc obok niej na kanapie.
-Ja-ja nie wiem dokładnie ale...-Nadzieja odstawiła kubek z gorącą herbatą na stolik do kawy stojący przed nią, a naprzeciw niego był 50''* telewizor plazomwy.-Bardzo ucieszyłam się i chyba, aż podgrzałam książkę a ona następnie spłonęła...
-W takim razie kochanie musisz ograniczyć nagły przypływ emocji np. adrenaliny, wybuchów śmiechu, histerii czy euforii.
-Dobrze mamo, to ja już idę spać. Dobranoc-Nadzieja wyszła z salonu i kierowała się do pokoju.
-Dobranoc-powiedziała Marta gdy Nadzieja była jeszcze przy drzwiach.
-Jak to się stało?-spytała Marta siedząc obok niej na kanapie.
-Ja-ja nie wiem dokładnie ale...-Nadzieja odstawiła kubek z gorącą herbatą na stolik do kawy stojący przed nią, a naprzeciw niego był 50''* telewizor plazomwy.-Bardzo ucieszyłam się i chyba, aż podgrzałam książkę a ona następnie spłonęła...
-W takim razie kochanie musisz ograniczyć nagły przypływ emocji np. adrenaliny, wybuchów śmiechu, histerii czy euforii.
-Dobrze mamo, to ja już idę spać. Dobranoc-Nadzieja wyszła z salonu i kierowała się do pokoju.
-Dobranoc-powiedziała Marta gdy Nadzieja była jeszcze przy drzwiach.