Był słoneczny dzień. Zbliżał się już ranek. Nadzeja nie mogła spać z myślą, że w połowie roku dołączy do klasy której nawet nie zna... Jednak nie mogło być aż tak źle. Albo i mogło... Jak Nadzeja miała sobie poradzić w towarzystwie obcych osób? Jak zachowałaby się w wątku ze swoimi mocami? Postanowiła się przejść.
Jak wyżej wspomniałam był słoneczny dzień. Jednakże w Nibulu była zima-początek 2 semestru roku szkolnego. Na zewnątrz panował mruz i niebyło ni żywej duszy. Na trawniku wielkim jak pole leżał nietknięty śnieg od którego delikatnie odbijały się słoneczne promienie powoli topiąc zewnętrzną warstwę. Po chwili został on przydeptany przez Nadzieję. W miejscu gdzie postawiła nogę śnieg stopniał i wyrosła malutka stokrotka. Było tak za każdym udeptaniem śniegu. Rosła 1 lub dwie czasem w ogóle. Przechadzała się tak Nadzieja z nadzieją, że znajdzie coś dzięli czemu się odnajdzie. Jednak myliła się. Po pewnym czasie wruciła do domu.
Nadzeja zamknęła się w pokoju zatrzskując drzwi tak, że nikt nie mógł wejść. Zrobiła to przypadkowo... Następnego dnia miała iść do szkoły a gdzie się znajdowała nie wiem czy skumacie. Gdy wyszło się z jej domu naprzeciwko był plac trochę po lewej teptak. Jeśli szło się teptakiem w górę dochodziło się do kościoła. Dalej szło się obok ulicy i na skrzyrzownie. Truchtało się boko domków równolegle położonych do Reala. Następnie było rondo. Na przeciwko był Lidl, na północny-zachód jakiś kiosk a po lewej tyły Reala. Jeśli szło by się za właśnie wymienioną nazwą sklepu doszło by się do stacji bęzynowej. Na prawo od niej jakieś pół kilometra dalej była szkoła Nadzei. Dojście tam zajmowało jakieś 30 min...
Czas był już ruszyć do szkoły. Nadzieja pewnym krokiem lecz z przeciwnym uczuciem w głębi serca ruszyła ku szkole. Po chwili słychać było jednynie dzwonek. Zostało więc tylko poszukać sali w której Nadzieja miała mieć właśnie lekcje z nową klasą. Strasznie bała się, że nie zaakceptują jej i znów ktoś będzie śmiał się z jej nietypowego imienia. Weszła do kalsy i nikt jej nawet niezauwarzył. Nagle do pomieszczenia wszedł nauczyciel a po chwili cała klasa szybko usiadła na stałe miejsca. Jednakże Nadzieja nie miała swojego miejsca dlatego skrępowana została przy tablicy. Nauczyciel podszedł do biurka będącego po stronie okien- przeciwnej od drzwi i położył teczkę oraz dziennik klasy 3gm d. Stanął, a gdy chciał usiąść zorientował się, że nowa zagubiona jeszcze uczenica stoi przy tablicy i czeka na niego. Pan Flondrewicz- nauczyciel historii podszedł do Nadzei i zwróciwszy się do klasy rzekł:
-Jak widać mamy tutaj nową w kalsie dziewczynę. Nazywa się Nadzieja i od dziś chodzi z nami do klasy.-W ich szkole było tak głupio, że dziewczyna siedzi z chłopakiem dlatego też profesor szukał wolnego miejsca przy chłopcu ale zaszły takie zmiany, że ogólnie na pierwszej lekcji języka polskiego z wychowawcą panna Morgen miała poprzesadzać ich na nowo. Pan Flondrewicz przyglądając się klasie szukał wolnego miejsca. Znalazł je przy nijakiej Natali. Siedziała w pierwszej ławce od okna czyli tuż przy ławce profesora...
Lekcja przeminęła całkiem nudno z tego też powodu, że nic się z koleżanką nie odzywała.
CDN
Nadzeja zamknęła się w pokoju zatrzskując drzwi tak, że nikt nie mógł wejść. Zrobiła to przypadkowo... Następnego dnia miała iść do szkoły a gdzie się znajdowała nie wiem czy skumacie. Gdy wyszło się z jej domu naprzeciwko był plac trochę po lewej teptak. Jeśli szło się teptakiem w górę dochodziło się do kościoła. Dalej szło się obok ulicy i na skrzyrzownie. Truchtało się boko domków równolegle położonych do Reala. Następnie było rondo. Na przeciwko był Lidl, na północny-zachód jakiś kiosk a po lewej tyły Reala. Jeśli szło by się za właśnie wymienioną nazwą sklepu doszło by się do stacji bęzynowej. Na prawo od niej jakieś pół kilometra dalej była szkoła Nadzei. Dojście tam zajmowało jakieś 30 min...
Czas był już ruszyć do szkoły. Nadzieja pewnym krokiem lecz z przeciwnym uczuciem w głębi serca ruszyła ku szkole. Po chwili słychać było jednynie dzwonek. Zostało więc tylko poszukać sali w której Nadzieja miała mieć właśnie lekcje z nową klasą. Strasznie bała się, że nie zaakceptują jej i znów ktoś będzie śmiał się z jej nietypowego imienia. Weszła do kalsy i nikt jej nawet niezauwarzył. Nagle do pomieszczenia wszedł nauczyciel a po chwili cała klasa szybko usiadła na stałe miejsca. Jednakże Nadzieja nie miała swojego miejsca dlatego skrępowana została przy tablicy. Nauczyciel podszedł do biurka będącego po stronie okien- przeciwnej od drzwi i położył teczkę oraz dziennik klasy 3gm d. Stanął, a gdy chciał usiąść zorientował się, że nowa zagubiona jeszcze uczenica stoi przy tablicy i czeka na niego. Pan Flondrewicz- nauczyciel historii podszedł do Nadzei i zwróciwszy się do klasy rzekł:
-Jak widać mamy tutaj nową w kalsie dziewczynę. Nazywa się Nadzieja i od dziś chodzi z nami do klasy.-W ich szkole było tak głupio, że dziewczyna siedzi z chłopakiem dlatego też profesor szukał wolnego miejsca przy chłopcu ale zaszły takie zmiany, że ogólnie na pierwszej lekcji języka polskiego z wychowawcą panna Morgen miała poprzesadzać ich na nowo. Pan Flondrewicz przyglądając się klasie szukał wolnego miejsca. Znalazł je przy nijakiej Natali. Siedziała w pierwszej ławce od okna czyli tuż przy ławce profesora...
Lekcja przeminęła całkiem nudno z tego też powodu, że nic się z koleżanką nie odzywała.
CDN
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz